środa, 10 kwietnia 2013

Zamieszanie z małym lisem-Nyx

Spacerowałam po terenach,rozkoszując się towarzystwem natury.Dzień mijał spokojnie,ale szybko.Nagle poczułam za sobą znajomy zapach.Ale nie wilka.Odwróciłam się i zobaczyłam małego lisa.Tego samego lisa,który wgapiał się we mnie i Fiv maślanymi oczami.Zaśmiałam się cicho.Ja to mam szczęście.Poszłam spokojnie kilka kroków dalej,ale zauważyłam,że lis podąża za mną.Pomyślałam,że to tylko zabawa i szybko mu się znudzi.Nagle jego ostre ząbki zaczęły wgryzać mi się w kostkę.Wyszczerzyłam na niego kły i głośno warknęłam.Jego to wcale nie zraziło,wręcz przeciwnie,bo z zajadłością skoczył na mnie i zaczął wgryzać mi się w nos.Zdenerwowałam się nie na żarty.Jednym,szybkim ruchem zrzuciłam malucha,który spadł na korzeń i wspomagana przez nadchodzącą pełnię zaczęłam się zmieniać.Najpierw pokojowe wzory na futrze zaczęły zmieniać się na symbole wojny i złowieszczo świecić.Potem moje oczy straciły naturalną rogówkę,zamieniając ją na błyszczącą,niebieską.Na niektórych miejscach sierści pojawiła się gęsta,śnieżnobiała mgła wraz z srebrnym futrem.Kły się wydłużyły.Powolnym krokiem zaczęłam zbliżać się do ofiary-poważnie przestraszonego liska,który krył twarz w ogonie,chyłkiem patrząc na moją wilkołaczą osobę.Chciałam mu się bezlitośnie wybić w kark i rozerwać na strzępy.Nagle usłyszałam za sobą znajome odgłosy wilczych łap.To na sto procent był jakiś wilk z naszej watahy.Nie chciałam,by jakikolwiek wilk widział mnie w takim stanie.Ochłonęłam się i odwróciłam.To był...

<Kto dokończy?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz